Wystąpił błąd w tym gadżecie.

czwartek, 4 kwietnia 2013

005. Shopping

-Aaaaaa.... Ja Cię kocham normalnie!!!-wykrzyknęła Kate- Ale co ja mam wziąć..hmm...jaką sukienkę? Turkusową, a może zieloną...nie, nie może lepiej różową?

-Ejjj...Proszę bądź ciszej bo łeb mi pęka. Wyjeżdżamy w poniedziałek, a dzisiaj mamy...

-Tak Meg, kochanie dziś jest piątek, więc lepiej żebyśmy się zaczęły pakować, a wiesz co to oznacza?...-powiedziała Kate.

Popatrzyłam na Kate, jej głupi uśmieszek mówił mi o wiele za dużo. Odwzajemniłam uśmiech i równo krzyknęłyśmy chyba na całe
osiedle...JUTRO SHOPPING!!!

Spałam sobie smacznie i miałam piękny sen. W momencie gdy mój książe miał mnie pocałować poczułam tępy ból. Moim pierwszym odruchem było wyrzucenie pięści do przodu, po chwili usłyszałam sykniecie Kate...

-O ku**a mać Ty jesteś nienormalna!

-Ja?! Nienormalna?! A kto mnie szarpie za ramiona i nie daje spać?-musiałam się trochę na niej wyżyć za tą pobudkę.

-No dobra masz rację, zasłużyłam sobie na to. Ale takim ciosem to byś konia powaliła.

-Konia powiadasz?...hmmm...To czemu Ty jeszcze żyjesz?-odgryzłam się znowu.

-Ha ha ha...bardzo zabawne, a teraz zbieraj wreszcie ten swój zacny tyłeczek i ubieraj się bo czas na zakupy...za pięć minut widzę Cię na dole.-"rozkazała" po czym wyszła zostawiając mnie samą.

Szybko się ubrałam (rurki, luźny podkoszulek, kurtka dżinsowa, kujonki, adidasy). Poszłam umyć zęby, pomalowałam się, włosy ułożyłam w "artystyczny nieład". Zeszłam na dół i zobaczyłam Kate robiącą mi śniadanie.

-Boże...co Ci się stało? Masz dzień dobroci dla mnie czy co?-zdziwiłam się.

-Myszko ten dzień dobroci dla Ciebie nazwałam dniem dobroci dla zwierząt.-Kate jak zwykle musiała odpowiedzieć na moją zaczepkę.

-No naprawdę takie to zabawne jak Twoja twarz o poranku...-odparłam-A tak na serio to co Ci się stało?

-No nic, po prostu cieszę się, że moge z Tobą jechać.-Gdy to powiedziała aż ciepło mi się na sercu zrobiło.

Szybko zjadłam śniadanie i pojechałyśmy do galerii. Gdy tylko weszłyśmy do mojego ulubionego sklepu...CROPPA...od razu zaczęłam rozglądać się za nowymi full capami.

-O nie! Nie zgadzam się na kolejnego full capa! Masz ich już chyba tysiące!-wykrzyknęła Kate.

-Tak dokładnie to mam 500 i nie zaszkodzi jak będę miała 501!

-Wiesz, że nie mam nic do Twojego stylu i wiesz, że go uwielbiam, ale zacznij się ubierać seksowniej. Jedziemy do Londynu i musimy tam kogoś poderwać, a w tym stroju jedyne kogo możesz poderwać to kierowca autobusu.-powiedziała Kate z poważną miną.

-Nie chcę zmieniać swojego stylu dla jakiś frajerów. Jeśli chłopak nie będzie akceptował mojego wyglądu to trudno...

Oczy Kate wyszły jej z orbit, a ja automatycznie zaczęłam się śmiać.

-Cieszę się, że się zgadzasz ze mną-odparłam ze śmiechem po czym zaczęłam mówić do mojego full capa:-Moje kochanie, mamusia weźmie Cię niebawem na wycieczkę.

Kate jeszcze bardziej wyłupiła swoje oczy i tym razem to ona zaczęła śmiać się ze mnie. Zwiedziłyśmy jeszcze parę innych sklepów,  ja tradycyjnie kupiłam parę T-shirtów, spodnie, jakieś sweterki, na które nalegała Kate, buty i różne inne "duperele", a moja przyjaciółka nakupowała tonę sukienek jakby na jakieś przyjęcie szła. Pod koniec zjadłyśmy coś i wróciłyśmy do swoich domów.

Weszłam do pokoju, rzuciłam zakupy w kąt i położyłam się na łóżku, oczy same mi się zamykały, ale usłyszałam dźwięk przychodzącego smsa.

,,Wiesz, że chcę polecieć z tobą w poniedziałek, ale niestety dolecę tam później...z kilkudniowym opóźnieniem. Mama jedzie w delegację na 3 dni, a moja siostra ma grypę i nie może zostać sama w domu. Mam nadzieję, że się nie gniewasz. Kate."

Wiedziałam, że muszę pogadać z Kate, ale nie miałam już na to siły. Doszłam do wniosku, że jutro z nią porozmawiam...Minutę później już spałam.

Obudziłam się o 8.00, przypomniałam sobie o smsie od Kate, jeszcze raz go przeczytałam i postanowiłam do niej zadzwonić. Wybrałam numer, po kilku sygnałach odebrała:

-Halo?

-Hej mogę przyjść zaraz do Ciebie?-zapytałam

-Pewnie, tylko daj mi chwilę na ogarnięcie się.-odpowiedziała

-Ok, w takim razie widzimy się za pół godziny.

Po rozmowie telefonicznej wstałam z łóżka, poszłam się wykąpać, zjeść coś, ubrać się. Po 20 minutach byłam gotowa. Wychodząc z mieszkania
spotkałam matkę, powiedziałam jej tylko, że idę coś załatwić i nie wiem kiedy wrócę, po czym popędziłam do Kate.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
wiem, ze mial byc juz dawno ale ta szkola mnie wykonczy kiedys...;/
dedyk dla wszystkich ktorzy czekali ;)

piątek, 22 marca 2013

#Notka +Osoby informowane ;)

Hello tu znów ja...
Po pierwsze przepraszam za brak rozdziału...szkoła MASAKRA!!! ale na pewno tez tak macie.
Po drugie rozdział pojawi się jutro :)
Po trzecie jeśli chcecie żebym Was informowała o rozdziałach to zostawcie pod tym postem swojego twittera ;)

czwartek, 7 lutego 2013

004. Decyzja

-Wiesz...-przerwałam jej-jest taka sprawa, nie da się chyba już odwołać tego lotu więc będziesz musiała lecieć tam beze mnie...

-Coo? Jak to odwołać i jak to sama?!?!?! Powaliło Cię? Masz mi to w tej chwili wytłumaczyć-wykrzyczała mi Kate.

-Dobrze, dobrze tylko sie uspokój. Posłuchaj mnie...boję się, że tata zacznie pić, a wiesz że ma z tym problem, będę się czuła lepiej gdy zostanę z nim...-powiedziałam cicho.

   Siedząc na środku sali tanecznej przy słabym oświetleniu nie widziałam dokładnie Kate, ale wiedziałam że zbiera siły do długiego przemówienia, którymi uwielbia mnie męczyć.

-Margaret Agnes Pierce!! Posłuchaj mnie uważnie.-no i sie zaczęło-Masz 17 lat...powinnaś się interesować sobą, zastanów się...jeżeli Ty przejmujesz się całym światem, to kto przeżyje Twoje życie...hmm?

-wiem, wiem, masz rację ale...-nawet nie dała mi dokończyć zdania...

-żadnego "ale" rozumiesz? Ogarnij tyłek i się zastanów zanim będzie za późno....-powiedziała cicho i spokojnie po czym wyszła

   Zostałam sama na wielkiej sali. Choć wiedziałam, że Kate miała rację zrobiło mi się przykro. Włączyłam "Hi and Low"i powoli kołysząc się zaczęłam tańczyć, jak zawsze kiedy usłyszę muzykę, czuję wtedy w środku takie przyjemne ciepło, to uczucie jakiego nie da opisać się słowami. W takich momentach mam wrażenie, że istnieje tylko muzyka i ja. Niestety moja chwila przyjemności skończyła się wraz z piosenką. Zabrałam więc swoje rzeczy i powolnym krokiem opuszczając salę udałam się w stronę domu. Musiałam przemyśleć parę spraw więc wybrałam się w moje ulubione miejsce. Może to wyda się dziwne, ale często gdy mam jakieś problemy chodzę na grób mojej mamy, która umarła gdy miałam roczek. Zawsze gdy tam szłam miałam wrażenie, że ona jest obok mnie, że chce mi pomóc, i że to dzięki niej wpadam na różne pomysły lub znajduję odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Tak było i tym razem. Doszłam na miejsce i usiadłam na trawie obok grobu. Jedno zasadnicze pytanie, które od rozmowy z Kate nie dawało mi spokoju...Czy warto zaniedbywać siebie dla innych ludzi?

   Siedząc tak na trawie i wpatrując się w jej zdjęcie doszłam do wniosku, iż faktycznie zbytnio się przejmuję innymi i już wiedziałam co powinnam zrobić. Ostatni raz zerknęłam na nagrobek...

-Dziękuję mamo-powiedziałam i poszłam drogą znaną mi bardzo dobrze. Mogłabym iść nią z zamkniętymi oczami. Po niedługim czasie skręciłam pod dom przyjaciółki. Na miejscu ogarnęła mnie niepewność jednak odruchowo zapukałam w drzwi i wiedziałam, że nie ma już odwrotu.   Otworzyła mi mama Kate:

-O witaj Margaret-powiedziała ta zawsze uśmiechnięta kobieta-Kate jest u siebie.-po raz kolejny obdarzyła mnie promiennym uśmiechem i przepuściła mnie w drzwiach.
 
  Poszłam prosto do pokoju dziewczyny i delikatnie zapukałam w drzwi, od razu usłyszałam głośne "proszę". Chwilę się zawahałam jednak wiedziałam, że w końcu muszę załatwić tą sprawę. Weszłam do jej pokoju, zobaczyłam ją siedzącą przy laptopie. Nie wiedziałam jak zacząć tą rozmowę:

-Przemyślałam to co mi mówiłaś dzisiaj i...

-No i co?!?!? Mów szybko!!!-cała Kate, nie da mi dojść do głosu.

-Kochana pakuj się! W poniedziałek lecimy do Londynu!!!-krzyknęłam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
kolejny za nami :)
z dedykacja dla nowych obserwatorów ;)
po prawej ankiety ;) zostawcie swoje glosy bardzo prosze rowniez o komenty ;)
do nastepnego

niedziela, 3 lutego 2013

003. Szok

   Nie sądziłam, że to nie mi przypadnie zrobienie pierwszego kroku...

- Jane co się stało, że do mnie dzwonisz po tym co Ci powiedziałam?!

-wiem, że to dziwne, ale przed chwilą rozmawiałam z ojcem i powiedział mi o wszystkim...zacznij się pakować mała, w poniedziałek masz samolot do Londynu.-powiedziała spokojnie moja siostra

- Cooo?!?!? Jakim cudem? Jak mogliście podjąć taką decyzję beze mnie...nie zostawię Kate samej tutaj...jest dla mnie jak siostra dobrze o tym wiesz! Poca tym co ze szkołą, za co będę się utrzymywać??-wykrzyczałam wprost w jej twarz

-Eeeejjj!!! Zamknij się na chwilę i mnie posłuchaj!O tym też rozmawiałam z tatą i rodzicami kate i wspólnie doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie jeśli ona pojedzie z Tobą. Obie zamieszkacie u mnie. A co do utrzymania...znalazłam świetną ofertę- Casting do teledysku jakiegoś boybandu, jeśli się nie mylę obie dobrze radzicie sobie na parkiecie więc zarobienie pieniędzy w ten sposób będzie tylko przyjemnością.- powiedziała spokojnie moja siostra i promiennie się do mnie usmiechnęła.

-yyy....ooo kurcze....tego się nie spodziewałam.-aż zaniemówiłam na te wieści.

-Zastanów się nad tą propozycją i daj mi znać. Ja już muszę lecieć...do zobaczenia.- odpowiedziała szybko Jane, spojrzała ostatni raz na mnie, lekko się uśmiechnęła i zakończyła rozmowę.

  Minęła już chwila od naszej rozmowy, a ja dalej siedziałam z otwartymi ustami przed laptopem. To co się stało przed sekundą, to jakiego szoku doznałam jest nie do opisania...Gdyby nie to, że na zegarze wybiła już 3 nad ranem, a ja na 8 byłam umówiona z Kate to pewnie dalej bym tak siedziała i czekała na zbawienie...
   Następnego ranka gdy się obudziłam dalej nie mogłam dojść do siebie po rozmowie z Jane. Moje rozmyślania przerwał dźwięk telefonu. Gdy zobaczyłam, że to Kate próbuje się do mnie dodzwonić to od razu zerwałam się z łóżka i w ekspresowym tempie zaczęłam się ogarniać, już musiałam wychodzić. Przy drzwiach zatrzymał mnie tata:

-Słyszałem Twoją rozmowę z Jane. Bardzo się cieszę, że wreszcie się dogadałyście. Mam nadzieję, że tam będziesz mieć lepsze życie.-powiedział

-Tato nikt nie powiedział, że się dogadałyśmy. Wasza propozycja została mi narzucona. Może ja wcale nie chcę tam jechać, może wolę zostać tutaj z Tobą?...

   Moje przemówienie przerwał dźwięk dzwonka. Zobaczyłam w drzwiach Kate, odwróciłam się więc jeszcze do taty i powiedziałam:

-Dokończymy tą rozmowę kiedy indziej, będę dziś później więc nie czekaj na mnie z obiadem. Po czym wyszłyśmy z domu. W drodze na naszą salę taneczną w głowie miałam 1000 myśli na raz. Zastanawiałam się też jak zacząć temat wyjazdu z Kate...

- Kate słuchaj, jak zapewne wiesz w poniedziałek mamy lecieć do Londynu...

- No jasne, że wiem! Tak się cieszę. Już się nie mogę doczekać. Zaczęłam się już pakować...-opowiadała z przejęciem Kate.

-Wiesz...-przerwałam jej-jest taka sprawa, nie da się chyba juz odwołać tego lotu więc będziesz musiała lecieć tam beze mnie...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
rozdział dedykuję:Dasha, zuza11 , magical ,-->bo chciałaś dłuższy :)
do następnego ;)

The Versatile Blogger Award

 Zostałam nominowana przez zuza11 ;)

Każdy nominowany blogger powinien wykonać wykonać kilka rzeczy:
- podziękować nominującego na jego blogu
- pokazać nagrodę Versatile Blogger u Siebie
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego Siebie
- nominować 10 blogów, które jego zdaniem na to zasługują
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów




Fakty o mnie ;) :

1. lubię ketchup z frytkami
2. socially awkward! hahahhaha
3. lubię chodzić do szkoły
4. skryta wielbicielka "Gumisiów" chciałaby żeby przyjechały do Polski xD
5. zawsze chciałam zostać pandą
6. uwielbiam pływać....w wannie ;)
7. najwięcej czasu w przygotowaniu się do wyjścia zajmuje mi natapirowanie brwi :D


Nominuję:
http://the-battleground.blogspot.com/
http://cassieandnathan.blogspot.com/
http://wanteddirection.blogspot.com/
http://sick-mad-sad.blogspot.com/
http://blog-thewanted.blogspot.com/
http://mutatedangels.blogspot.com/
http://follow-the-dream-the-wanted.blogspot.com/
http://thelastoftw.blogspot.com/
http://you-can-see-everything.blogspot.com/
http://storywith--thewanted.blogspot.com/

jeszcze raz dziekuje za nominacje :)
 
 




sobota, 2 lutego 2013

Notka

Przepraszam wszystkich tych, których komentarze nie zostały opublikowane! Małe problemy techniczne...(moje zagapienie)...jeszcze raz przepraszam! wszystkie komentarze oczywiście przeczytane ;) od teraz powinny pojawiać się normalnie więc jeśli chcecie możecie napisać jeszcze raz :P

czwartek, 31 stycznia 2013

002. Trudna decyzja

   Jane prawdopodobnie już doleciała do Londynu (szczerze nic mnie to nie obchodzi), a życie toczy się dalej. Już zaczęłam normalnie wychodzić z pokoju i rozmawiać z resztą rodziny tylko nie z nią.
       Po lekcjach miałam z moją przyjaciółką Kate iść na zakupy. Do poprawy humoru i podrasowania mojej kolekcji potrzebowałam nowego full capa, a Kate uwzięła się na szpilki, na które zbierała 3 miesiące. Biegałyśmy po całej galerii jak opętane, wygłupiałyśmy się i śmiałyśmy, jednym słowem po prostu dzicz. Po tym świetnym popołudniu wróciłam do domu i natrafiłam na kolejną kłótnię moich rodziców, nie miałam ochoty tego słuchać więc przemknęłam bezszelestnie przez przedpokój i poszłam do siebie. Włączyłam laptopa, standardowo odwiedziłam Twittera, od którego jestem uzależniona i poszłam się kąpać. Po relaksującej kąpieli zabrałam się za odrabianie zadań. Po jakimś czasie w domu nastała głucha cisza, a to mi się bardzo nie spodobało więc zeszłam na dół i zobaczyłam tatę siedzącego na kanapie, był bardzo wkurzony...

-Tato...gdzie poszła mama?
-nie interesuje mnie to, ale w takim tępie kolejne kłótnie doprowadzą do tragedii...jeśli nie pogodzisz się z Jane trafisz do domu dziecka.-powiedział.

   Te słowa taty mnie załamały...smutna po raz kolejny juz zamknęłam się w pokoju i zaczęłam grać na pianinie (to jeden z moich ulubionych instrumentów, zaraz po gitarze).
Wiedziałam, że to co powiedział tata nie było żartem i miałam przed sobą trudną decyzję. Mam 17 lat i do domu dziecka trafiłabym na rok...z drugiej strony pogodzenie się z Jane będzie trudne, ale to jedyna korzystna opcja w tej sytuacji. Miałam w planach aby po skończeniu szkoły wyjechać z Kate do Londynu, a że Jane już tam była wszystko wydawało się prostrze. Moje przemyślenia przerwał sygnał dzwoniącego Skype'a.
 Podeszłam do laptopa i zobaczyłam, że jakaś nieznana osoba próbuje się połączyć...zdziwiło mnie to, ale z ciekawości akceptowałam i już po chwili rozmowa rozpoczęła się. Moja twarz zastygła w niedowierzaniu... nie sądziłam, że to nie mi przypadnie zrobienie pierwszego kroku...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
to znów ja Was męczę :P
dzieki za wszystkie komentarze pod tamtym rozdziałem ;) niezle motywujecie mnie tym do dalszego pisania :)
dziekuje rowniez za 2 obserwatorow ;)

rozdzial z dedykacją własnie dla nich ;) -----> Dreamer.♥I Found You♥

poniedziałek, 21 stycznia 2013

001. Pożegnanie

Nazywam się Margaret i oto moja dziwna historia.
    Początek lipca (tak dokładnie 01.07) po pracy w salonie fryzjerskim wróciłam wykończona do domu gdzie spotkała mnie niemiła niespodzianka. A mianowicie moja siostra Jane oznajmiła mi, że się wyprowadza...

-o cześć wróciłaś już....I jak było?
-ciężko, nawet bardzo...ale jak widzisz żyję, mam małe pytanie....co te wszystkie torby i kartony, o które się prawie zabiłam wchodząc, robią na korytarzu?! Nie ma mnie 6h, a dom wygląda jakby przeszło przez niego tornado!!! Czy my się gdzieś wyprowadzamy?!
-Tak...ale...yyy...wyprowadzam się tylko ja...do Londynu...
-Czy Ty sobie ze mnie żartujesz?!?! Chcesz mnie zostawić samą z tym wszystkim?! Jak zwykle myślisz tylko o sobie...-prawda jest taka, ze jestem samolubna, ale nigdy nie dogadywałam się z mamą, zawsze się kłóciłyśmy o wszystko, a Jane zawsze mnie wspierała i za to ją tak kocham.

    Wybiegłam z kuchni prosto do mojego pokoju, gdzie rzuciłam się na łóżko i zaczęłam ryczeć. Wiedziałam, że nie powinnam się tak zachować, ale nie chcę jej stracić.

    Następny tydzień minął tak samo: praktyki + szkoła. Wracając do domu zamykałam się w pokoju, nie rozmawiałam z nikim...istniał dla mnie tylko świat muzyki. Na ogół słuchałam The Wanted. Ich piosenki były niesamowite, czasami odzwierciedlały to co czuję w danym momencie, ale nie przepadałam za nimi jako osobami....moim zdaniem każda gwiazda jest zwykłym człowiekiem, a zachowuje się jak Bóg, ale to tylko moje zdanie.

    Siedziałam w pokoju odrabiając lekcje (Boże gdybyście wiedzieli jak ja nie cierpię szkoły..)i usłyszałam bardzo ciche pukanie do drzwi...(co mnie zdziwiło bo zawsze wbiegali do mojego pokoju jak jakieś zwierzęta) po chwili ujrzałam twarz Jane:

-właśnie tata będzie mnie odwoził na lotnisko, jedziesz z nami?

Nastała głucha cisza, a ja poczułam jakby ktoś wyrwał mi serce...popatrzyłam na nią z wyrazem twarzy mówiącym: "are you fucking kidding me?!"

-nie- odpowiedziałam- mam dużo lekcji. Życzę miłego lotu i nowego, lepszego życia w Londynie.-powiedziałam po czym wróciłam do zadania. Usłyszałam tylko jak Jane westchnęła cicho i wyszła, wiedziałam że ją to zabolało, ale co miałam innego powiedzieć lub zrobić?...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

pierwszy blog, mam nadzieję, że się spodoba...
opinie możecie wyrażać w ankiecie z boku lub w komentarzach, o które bardzo proszę ;)
do następnego ;)

000. Prolog

Margaret ma ciężkie życie. Wiecznie kłóci się z mamą...jedyne wsparcie ma w swojej siostrze Jane i przyjaciółce Kate. Jej świat wywraca się do góry nogami gdy dowiaduje się o wyprowadzce Jane. Odkrywa również, że jeśli nie pogodzi się z siostrą trafi do domu dziecka. To będzie trudna decyzja...Co wybierze skłócona z siostrą Margaret?...




środa, 21 listopada 2012

Bohaterowie

Margaret-jest 17-letnią siostrą  Jane. Uczy się w szkole fryzjerskiej. Uwielbia grać na pianinie i gitarze. Jej największą pasją jest taniec i to z nim chce wiązać przyszłość. Nie cierpi "narcyzów"
Jane-ma 19 lat, jest rozwijającą się nieodkrytą piosenkarką.


 
Kate-17-letnia, najlepsza przyjaciółka  Margaret, z którą planuje wyjechać
Jay-20 lat, ma małe problemy z alkoholem

 Nathan-19 lat, zraniony przez dziewczynę, ale i tak zakochany w sobie


Siva-24 lata, najbardziej opanowany członek zespołu